Zwyczajne w swej prostocie i znaczeniu, tak błogie dają ukojenie zmęczonym zmysłom.Takich słów mi potrzeba, jak powietrza, jak codziennego chleba.
Z Ciebie biorę siłę by móc każdego dnia, patrząc przed siebie uświadamiać tę niezmienną prawdę, że wszystko się zmienia.Każda z minionych chwil przybliża cel, smutek zamieniając w radosny śmiech. Oczekiwanie tym słodsze im nagroda bardziej upragniona.
Jak zakładka chowam się w Tobie Z między wersów zbierając jesiennie rumieńce. Dzwonki echa uśpione na złotych strunach. Nie pytaj proszę dlaczego. Nie znam odpowiedzi.
niedziela, 2 września 2007
Wieczorne słowa
Autor:
Feniks
o
12:11